Greckichorzaczynaspiewac's Blog


Planet Doc Review

Jako że festiwal zbliża się ogromnymi krokami, to ja może jeszcze na chwilkę, zanim powrócę do fabuł, o ciekawostkach dokumentalnych (które na festiwalu nie będą prezentowane).

The September Issue, reż. R. J. Cutler, 2009, USA

Witaj w świecie Vogue! Witaj w świecie Anny Wintour!

Anna Wintour to kobieta instytucja, jako redaktor naczelna amerykańskiego wydania piastuje swoje stanowisko od dwudziestu jeden lat. Jest niekwestionowanym autorytetem świata mody. To pod skinieniem jej palca ważą się losy młodych projektantów, ale w zasadzie to nie tylko. Zanim kolekcja wypłynie na salony, w małych atelier dochodzi do pokazów przedpremierowych, w których Królowa chłodnym wzrokiem kasuje lub zatwierdza zaprezentowane jej projekty.

Raz do roku, we wrześniu, Vogue ma numer specjalny. Wyróżnia się on wielokrotnie większym przepychem sesji, w zasadzie nienormowanymi nakładami finansowymi a także objętością kilkukrotnie grubszą od zwyczajowych numerów. Film przy okazji powstania tego tomiska prezentuje nam całą redakcję, która żyje pod dyktando swojej naczelnej.  I choć to Anna Wintour jest główną bohaterką filmu, wyłania się z niego kilka pełnokrwistych postaci – choćby Grace Coddington – również długoletnia dyrektor artystyczna pisma.  Wyróżnia się już od pierwszych ujęć filmu – irlandzkiej urody,  ubrana cała na czarno, bez choćby grama makijażu, z długimi puszystymi  jest jakże odstająca od stereotypów ludzi pracujących w czasopiśmie modowym. Naznaczona wielką tragedią, zależna od humorów i decyzji swojej szefowej, pokorna, ale jednocześnie umiejąca zawalczyć o swoje wyrasta na równorzędną bohaterkę filmu The September Issue.

Film zagląda za kulisy sesji autorstwa najznamienitszych fotografów. Będziemy mogli zobaczyć pracę Mario Testino nad sesją numeru, której bohaterką będzie Sienna Miller. Zobaczymy jak członek ekipy filmującej przez przypadek znalazł się na łamach numeru. Zobaczymy ten słynny chłód redaktor naczelnej, korytarze i wieszaki z najbardziej ekskluzywnymi ubraniami, które (teraz to mogę powiedzieć) bardzo dobrze zostały pokazane w filmie Diabeł ubiera się u Prady.

To, że Anna Wintour to kobieta wielce wyniosła, powściągliwa oraz niesamowicie autorytatywna wiadomo już od pierwszych minut filmu. Żebyście zobaczyli, jak oni wszyscy chodzą wokół niej na paluszkach.  Jak wszyscy są przejęci tym, że mogli obcować z nią choć przez chwilę.

Fajna rzecz, na prawdę. Doborowa obsada – przez film przewija się cała masa celebrytów świata mody; kulisy sesji, Anna Wintour, zebrania, układanie numeru, cała masa przepięknych ciuchów – no jest na co popatrzeć. I wcale nie trzeba być modowym zapaleńcem, żeby uznać ten film  za ciekawy.

C’mon, Vogue!

Arakimentari, reż. T. Klose, 2004, Japonia/USA

Pstryk. Naga japonka zwisa z sufitu na sznurach, spomiędzy których widać jej spętane piersi. Pstryk. Japońska żona domowa z radością prezentuje to, co zapewne do tej chwili oglądał tylko jej mąż w sytuacjach intymnych. Pstryk. Japonka odziana w kimono siedzi w rozkroku, który nie pozostawia żadnych wątpliwości. Pstryk. Piersi. Pstryk. Oko. Pstryk. Łono. Pstryk. Pstryk. Pstryk. Pstryk. Pstryk.

Ci którzy mają wiedzieć już wiedzą. Tym, którym nie wiedzą, pozwólcie że przedstawię.  Oto Nobuyoshi Araki. Japoński artysta i fotograf. Wdowiec. Autor i bohater ponad 350 książek i albumów. Wygląda dość ekscentrycznie, wygląda i zachowuje się tak, jakby albo miał ADHD, albo zażył spida. Porusza się wręcz karykaturalnie, jak Charlie Chaplin, co chwila się śmieje jak postać z kreskówki. Nie zna słowa tabu.  Od lat konsekwentnie umieszcza tradycję japońską w kontekście erotycznym, a nawet pornograficznym.  Przed jego obiektywem przewinęły się tysiące japonek, które za jego zasługą wyzbyły się wszelkich hamulców (pamiętajmy o ciasnym gorsecie obyczajowości japońskiej) i pokazały przed obiektywem wszystko. Wśród nich ta jedna, najważniejsza – Yoko Araki, wieloletnia ukochana żona, która niestety zmarła w roku 1990.

Oprócz mistrza w akcji, w filmie zobaczymy : Takeshi Kitano, Bjork ( wielka fanka Araki, jego zdjęcie zdobi jej album Telegram) i Richard Kern, którzy podzielą się z nami swoimi odczuciami o Arakim i jego sztuce.

Nie jest to najwnikliwszy film świata, ale sama postać Nobuyoshuego jest tak fascynująca, że niech tam…

Know your mushroom, reż. R. Mann, 2008, Kanada

To coś tak śmiesznego i abstrakcyjnego, że jestem pod wpływem tego filmu na długo po jego skończeniu. Uśmiałam się jak norka oraz dowiedziałam wielu bardzo ciekawych rzeczy. Żeby nie było. To nie jest film o TYCH grzybach. To jest film o ZWYKŁYCH grzybach, jednak jakby był zrobiony pod wpływem TYCH grzybów 🙂

No i ten relaks z lasów, zieleni i ściółki płynący.

Tak zwany – must see.

Zwiastunu brak. Zastąpię go plakatem.

Reklamy


The Ramen Girl, reż. R. A. Ackerman, 2008, USA
Sierpień 22, 2009, 2:47 pm
Filed under: Uncategorized | Tagi: , ,

Dobra zupa dobra na wszystko. Wiem o tym ja, wie o tym Ela, wie o tym Małgosia, wie o tym CNE i Maciek i cała reszta którzy przemierzają obskurne stoiska stadionowe aby zaznać wietnamskiego przysmaku, który ramenjak mówi Małgosia – potrafi ukoić duszę, a świat po nim wydaje sie być lepszy. Bo umówmy się – dobra zupa to balsam dla strudzonego człowieka w plątaninie problemów codziennego świata.

Abby problemów nie brakuje. Bidulka przyjechała rozkosznie do Tokyo, do swojego chłopaka a ten, miast cieszyć sie narzeczoną na obczyźnie zostawia ją brutalnie samą w japońskiej stolicy. Załamana dziewczyna spogląda przez okno i nagle palec boski  w postaci podmuchu wiatru otwiera przed nią drzwi do baru, w którym sprzedaje się zupę Ramen. Abby wie, że tylko tam będzie w stanie zaznać spokoju.  Z determinacją potężną niczym japoński przemysł porno postanawia poznać wszelkie tajniki sporządzania osławionej japońskiej zupy. Nie będzie łatwo! Blondynka przejdzie nie jedną walkę z zacietrzewionym właścicielem przybytku, który popija zbyt duże ilości bursztynowego alkoholu.  Bo nie wystarczy opanować technikę, aby zupa zyskała smak.  Głównym składnikiem ramen, jest serce…

Proszę Państwa. Nie pchajmy się do kuchni, jak nie umiemy gotować. Nie pchajmy się do robienia filmów, jeżeli nie mamy pojęcia o ich kręceniu. Ten film mógłby być genialnym pastiszem filmów o gotowaniu,  o przełamywaniu barier, o pokonywaniu własnych słabości i wielu innych uniwersalnych prawd. Niestety jest to zrobiony na poważnie film, w którym usłyszymy zdania typu: Mistrzu, spróbujesz mojego rosołu? (wypowiadane z pietyzmem i łzami w oczach). Albo będziemy obserwować zmysłowe momenty z trzech planów nalewania wcześniej wspomnianego rosołu do miski… Ostrzegam przed Brittany Murphy – Bóg mi świadkiem – mam słabość do dziewczyny.  Urzeka mnie jej styl grania przećpanej neurotycznej kobietki z łamiącym się i zachrypniętym głosem. Po tym filmie, mam ochotę pobiec na Halę Mirowską, wykupić wszystkie Maliny i wysłać je Brittany za ocean. Abstrahuje od tego, że w zasadzie przez pierwsze 30 minut głównie zastanawiałam się, czy to ona, czy to może jednak nie ona. Z tą chudością jakoś jej mniej do twarzy.

Co mnie podkusiło, by ściągnąć a potem obejrzeć ten film? Nie wiem, może ten ramen, może to że za kilka tygodni sami będziemy kosztować tej zupy w oryginale, może dla tego że filmy o jedzeniu bywają fajne (zobaczcie kompletnie nieznane Przepiórki w płatkach róży).  W sumie nie żałuję, że doszło do projekcji – ubawiłam się świetnie, bo takiej żenady na ekranie nie widziałąm już bardzo bardzo długo.



Kobieta z Wydm, reż. H. Teshigahara, 1961, Japonia
Kwiecień 28, 2009, 4:35 pm
Filed under: ze movies | Tagi: , , , , , ,

Z cyklu: Wielkie Ekranizacje, na podstawie powieści o tym samym tytule autorstwa Kobo Abe.

Pewien entomolog wyprawia się w poszukiwaniu szczególnego rodzaju owada.  Ten żyje akurat w środowisku piaskowym, więc facet przedziera się przez wydmy w poszukiwania robala.suna-no-onna Robi to na tyle długo, że traci poczucie czasu przegapiając ostatni autobus do Tokio. Z pomocą przychodzi mu wieśniak, który proponuje nocleg w wiejskiej chacie. Mężczyzna przystaje na to i ląduje w przedziwnym domku u samotnej kobiety. Domek leży w piaskowym dole, do którego można się dostać jedynie schodząc po drabince w dół. Nazajutrz, przebudziwszy się mężczyzna chce wyruszyć na dalsze poszukiwania. Kiedy chce wydostać się na górę okazuje się, że drabinka została zabrana. Nasz bohater zostaje zamknięty w piaskowym potrzasku…

Rewelacyjny to film. Dramat o człowieku w sytuacji bez wyjścia (dosłownie :). Ciężki, dławiący, przytłaczający niczym piach który sypie się w filmie każdym możliwym otworem.  O wolności, przywiązaniu, niemocy oraz paradoksalnej wolności.  Pełen symboli, przepięknie sfilmowanych symboli dodam.  Jest to także film o namiętności, która rodzi się w niewygodnych okolicznościach. A wszystko to w chateczce, która nieodgrzebywana z piachu może lada chwila się zawalić.

Czytałam książkę. Czułam ten piach na skórze. Czułam duchotę i upał. Przy filmie tak samo.  Historia pokazana jest bardzo wiernie, jedynie zakończenie trochę się zmienia, ale absolutnie trzyma to wszystko poziom.

Generalnie 5+.