Greckichorzaczynaspiewac's Blog


Ziemia i popioły, reż. K. Partovi, 2004, Francja/Afganistan
Grudzień 6, 2010, 11:01 pm
Filed under: Uncategorized

Pustynne bezdroża przemierza stary mężczyzna w towarzystwie małego chłopca. Celem jego podróży jest kopalnia, w której pracuje jego syn.  Dastaguira zmierza powiadomić go o śmierci matki i żony, które zginęły w bombardowaniu wioski. Tak jak zresztą cała reszta jej mieszkańców.

Mężczyzna nie wyobraża sobie w jaki sposób może przekazać tak dramatyczne informacje. Boi się reakcji syna. Honor wymaga, aby jego syn dowiedział się prawdy, która jest tym okrutniejsza, że jego żona została przed śmiercią zhańbiona. Starzec obawia się, że jego syn może popełnić samobójstwo. Dodatkową rzeczą, która sprawia starcowi straszny ból jest fakt, iż jego wnuk stracił w wyniku bombardowania słuch. Malec nie potrafi zrozumieć co się stało. Widzi, że wszyscy dookoła niego ruszają ustami, ale nie wydobywają się z nich dźwięki.

Droga obydwóch jest odzwierciedleniem stanu ducha Dastandingury – tak jak mężczyzna nie wyobraża sobie rozmowy z synem tak jego dotarcie do celu ciągle jest czymś zakłócone.  Oczekiwanie na jedyną w trakcie dnia ciężarówkę, która dociera do kopalni nieustannie się wydłuża. Przystanek, który  znajduje się w niespełna połowie drogi podróży to miejsce bolesnej kontemplacji, a także nieustannego rozdrapywania ran. Jedyne miejsce – wioska znajdująca się nieopodal, w którym wydawałoby się że można znaleźć bliskie osoby i odrobinę pocieszenia także została zbombardowana.

W filmie Partoviego ofiarami wojny są nie Ci, którzy zginęli. To Ci żywi, którzy muszą nieść ze sobą ból po stracie najbliższych.  Bezradność jest przytłaczająca. Fizyczne rany są niczym w porównaniu z ciężarem traumatycznych obrazów, które  co chwila powracają.

Tragedię oglądamy z  dwóch perspektyw – sędziwego, mądrego meżczyzny oraz jego wnuczka – nieświadomej ofiary, skrzywdzonej na całe życie.  Chłopiec widział cały terror. Dzieli się nim głośno, wypluwa z siebie brutalne obrazy. Nie dostaje odpowiedzi. Nikt nie może mu niczego wytłumaczyć. Frustracja małego dziecka narasta w rozdzierający sposób. Szuka głosów napotkanych osób we wraku czołgu stojącym przy przystanku.

Ta udręka nie ma końca. Nawet w momencie, w którym wydaje się nam, że podzielimy się z kimś naszym ciężarem – ukojenie nie nadchodzi. Czasy się zmieniają, ludzie się zmieniają.  Kolejne kamienie do worka z rozpaczą.

Doskonały, choć szalenie smutny.

 

 

Reklamy

Dodaj komentarz so far
Dodaj komentarz



Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s



%d blogerów lubi to: