Greckichorzaczynaspiewac's Blog


Cinemania, reż. S. Kijak, A. Christlieb, 2002, Niemcy/USA
Sierpień 25, 2010, 7:17 pm
Filed under: Uncategorized

Nazywam się Monika, mam 28 lat. W kinie zakochałam się dość późno, bo zaledwie 4 lata temu. Od tego czasu łapczywie przedzieram się przez kolejne filmowe szlaki. Nie widziałam wielu filmów, ale jeszcze więcej widziałam. Jestem na bakier z klasyką, ale kino współczesne mam dość obcykane. Poznaję kino następującymi metodami: książkowo – albumowymi  – wszelkie antologie, wydawnictwa Taschen, etc;  filmwebową – sprawdzam ulubione filmy osób, które wypowiadają się pod moimi ulubionymi filmami; gazetową – czytuję „Kino” i sprawdzam w miarę możliwości opisywane tam, polecane pozycje; wywiadowczą – sprawdzam nazwiska, które stanowiły inspirację dla reżyserów, z którymi rozmowę czytam;  katalogową – przeczesuję katalogi festiwali filmowych; i swoją ulubioną – amazonową – ludzie, którzy kupili ten film, kupili także…

Tytuły, nazwiska lądują ku pamięci w przepięknym notesie zamykanym na magnes, który kupiłam za ciężkie pieniądze w empiku. Kiedy zobaczę dany film, albo zapoznam się z dorobkiem danego reżysera – delikwent zostaje z niego wykreślony.  Tytułów i nazwisk ciągle przybywa, mimo że dość dużo zostało wykreślone.

Mam specyficzne podejście do chodzenia do kina, bo najbardziej lubię oglądać filmy w swoim ulubionym fotelu, przykryta swoim ulubionym kocem. Stąd przez lata zgromadziłam całkiem sporą i ciekawą, uważam, kolekcję filmów dvd.  Chętnie pożyczam, choć muszę powrócić do zwyczaju zapisywania, bo ludzie mają tendencję do przetrzymywania filmów, a ja dość często mam zachcianki i panikuję, jeżeli nie mogę jakiegoś filmu znaleźć na półce. Tak dla własnego spokoju. Przez 3 lata, ze względu na charakter swojej pracy dużo wydawanych w Polsce filmów dostawałam, co nie przeszkadzało mi wydawać całego swojego kieszonkowego na tytuły bardziej klasyczne lub sprowadzanie swoich ulubieńców z allegro. Z dalekich podróży zamiast suvernirów przywożę unikalne wydania dvd niedostępne w Polsce. Marzy mi się wielki regał, na którym mogłabym poukładać swoje wszystkie filmy w przeróżnych konfiguracjach: reżyserami, gatunkami, tematami. Na razie jednak muszę się zadowolić 1 i 1/3 szafki z IKEI, w której dosłownie upycham swe zbiory. Miałam trzy dyski: Muranów, Lunę i Iluzjon wypchane po ostatniego megabajta dobrem filmowym, niestety w wyniku zderzenia z ziemią z dość dużą prędkością straciłam dwa z nich – łącznie 1,5 TB danych. Od czasu tych dwóch wypadków zmieniłam swoje podejście do gromadzenia filmów w postaci plików.

Filmem, który widziałam najwięcej razy w życiu jest chyba Jurrasic Park. Myślę, że możemy mówić o liczbie 40. Wynik ten wypracowałam jeszcze we wczesnym dzieciństwie i od tego czasu żaden inny tytuł nie może się do niego przybliżyć. Do dziś wzruszam się na scenie, w której Laura Dern i Sam Neill dostrzegają jedzącego listki diplodoka – „Wędrują stadami…” Drugim filmem, który oglądałam n- razy jest „Indiana Jones i Ostatnia Krucjata”. Dałabym mu z 30 razy. Idie ma nad Parkiem tę przewagę, że tego drugiego nigdy już nie tknę, podczas gdy do przygód buńczucznego archeologa wciąż powracam. Nie mam  ulubionego reżysera, cenię wielu. Ostatnio najbardziej:  Herzoga, Breillat, Dumonta, Jodorowskiego, Tana. Ulubioną kinematografią jest francuska, uwielbiam też obyczajowe filmy wschodnioazjatyckie.

Czasami mam taką obawę, że widziałam już wszystko, co najlepsze, ale za chwilę pojawia się nowa sylwetka, która uspokaja mnie swoją doskonałą filmografią. Jak mam dobrą melodię, to oglądam 8 filmów w weekend, czasami jeden na tydzień.

Czy można mnie nazwać filmomaniakiem? Z pewnością tak. Ale wierzcie mi, nie dorastam do pięt tym, których obejrzałam wczoraj w dokumencie Cienamania…

Jest ich pięcioro. Całymi dniami przemierzają daleko oddalone od siebie nowojorskie kina w poszukiwaniu najlepszych prezentowanych danego dnia filmów.  Są bezrobotni, albo na rencie, ale do wszystkich kin mają karty członkowskie, więc wchodzą za darmo. Zresztą, ich celem nie są nowości, lecz klasyczne i europejskie kino, którego oglądanie nie wymaga dość dużych nakładów finansowych. Wszyscy mają grube okulary, zagracone nory zamiast mieszkań i całe mnóstwo kart członkowskich w portfelach i kaset vhs na półkach. Jeden z nich zrezygnował z jedzenia warzyw, żeby nie musieć zbyt często chodzić do ubikacji, drugi nosi ze sobą ubranie na zmianę i kanapki, żeby nie musieć wracać do domu przebrać się i nie wydawać zbytnio dużo pieniędzy na inne rzeczy niż kino. Jeszcze inny zbiera wszystkie ulotki i zapisuje wszystkie filmy które widział, a jeszcze inny kolekcjonuje analogowe wydania ścieżek dźwiękowych. I na koniec – prawdziwa gwiazda – Roberta, emerytowana okularnica, która wszczyna awantury, rzuca się na obsługę kinową i która nigdy nie wyrzuciła biletu filmu, na którym była. Chodzi po wszystkich festiwalach i hurtowo zabiera z nich katalogi, które następnie gromadzi w swoim i tak zagraconym mieszkaniu.

Pięć sylwetek, w zasadzie takich samych. Oni są nawet podobni do siebie fizycznie. Ich postawa znajduje się już na tej niebezpiecznej granicy, są filmowymi ćpunami z nieograniczonym dostępem do swoich narkotyków. Może i jest to smutne, jeżeli człowiek bardziej zastanowi się nad ich losem. Ale z drugiej strony, ten skromny film i jego bohaterowie są na swój sposób tak bardzo zabawni…

Materiał poglądowy macie, myślę, doskonały. Sprawdźcie i odpowiedzcie sobie na pytanie, czy macie prawo nazwać samych siebie kinomaniakami 🙂 Z  film dziękuję Marcelemu Szpakowi, na którego to blogu kiedyś o filmie przeczytałam. Swoją drogą w duchu już zacieram ręce – na amazonie wyskoczyło mi pod filmem bardzo dużo intrygujących tytułów… ;))

Advertisements

Dodaj komentarz so far
Dodaj komentarz



Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s



%d blogerów lubi to: