Greckichorzaczynaspiewac's Blog


Głód, reż. S. McQueen, 2008, Wlk. Brytania/Irlandia
Sierpień 16, 2010, 10:18 pm
Filed under: Uncategorized

Coś dziwnego. Coś bardzo dziwnego. Mam tak pierwszy raz. Całkiem niedawno temu zakupiłam box z filmami z 9 edycji ENH. Seansem inaugurującym stał się „Głód”. Film ze wszechmiar wstrząsający – zarówno wizualnie, jak i treściowo.  Wstrząsający na tyle, że prawie natychmiast po obejrzeniu wyparłam go całkowicie.  Zazwyczaj filmy kołaczą mi w głowie długo po projekcji, natomiast o tym absolutnie zapomniałam. W przeciągu tego czasu o filmie pomyślałam zaledwie 2 razy. Raz wieczorem, w dniu seansu. Drugi raz przed chwilą. Szybko ją wykorzystuje, zanim wspomnienie „Głodu” znowu się schowa.

„Głód” prowadzi nas do więzienia, w którym ulokowani zostali członkowie organizacji IRA. Swoje żądania dotyczące uzyskania statusu więźniów politycznych starają się wyegzekwować strajkiem, który zyskuje nazwę brudowego. Więźniowie ze swoich cel robią wymazane ekskrementami nory i na trzy cztery oddają wszyscy mocz na korytarz.  Z młodych ideowców przeistaczają się w zarośnięte, zbrukane istoty, w których mimo wszelkich okoliczności nadal drzemie rewolucyjny żar. Kiedy jednak tak wyrazista forma protestu nie przynosi skutków, należy sięgnąć po bardziej radykalne środki.

W tym momencie poznajemy Bobby’ego Sandsa – IRAńskiego inicjatora strajku głodowego, w wyniku którego zmarło 9 osób, z nim samym na czele. W absolutnie genialnej, precyzyjnej i uwaga – 22-minutowej scenie kręconej na jednym ujęciu poznajemy motywy, dla których Sands decyduje się postawić na szali swoje życie w imię wyznawanych przez niego idei.  Scena przybiera formę dialogu pomiędzy Sansem a Księdzem, który w takiej formie strajku widzi jedynie niechybną i mimo wszystko bezsensowną śmierć. Żadne argumenty nie są jednak w stanie przekonać bojownika.

Przez następnych kilkadziesiąt minut oglądamy słabnącego z każdym dniem człowieka.  Wyzbywającego się sił witalnych i umysłowych. Głodówka i wyniszczanie organizmu zostało zaprezentowane w bardzo naturalistyczny sposób.  Z ranami na ciele i z wydzieliną, która się z nich wydziela.  Z przewidywalnym skutkiem, w tym filmie nie ma miejsca na happy end.  Bo śmierć kolejnych dziewięciu po Sandsie więźniów nie była w stanie złamać zaciekłej wobec nich Margharet Tatcher i jej rządu.

Szalenie mocny to obraz, jak sami widzicie. To bezkompromisowe dzieło, które wykorzystuje kontekst polityczny do opowieści o upadku człowieka w imię wyznawanych przezeń idei. Zrealizowany surowo i można powiedzieć nawet obrzydliwie ma w sobie hipnotyzującą moc. Naturalizm zaprezentowany w tym filmie aż boli, zwłaszcza że wiemy iż to wszystko prowadzi donikąd.

Wielkie brawa dla Steva McQuina – brytyjskiego artysty wizualnego, który „Głodem” zadebiutował. Jeszcze większe brawa dla Michaela Fassbendera, który z każdą rolą udowadnia swoją wspaniałość i brak granic swojego aktorstwa.

Ten film to prawdziwe wyzwanie. Sprawdźcie, czy jesteście w stanie je podjąć. A warto.

Reklamy

1 komentarz so far
Dodaj komentarz

przed obejrzeniem miałem w głowie jedno jedyne zdanie o tym filmie, mianowicie, jakoby miał „epatować przemocą”. czekałem więc na dobry moment, nie przychodził, zapodałem, ot tak.
i widzę jak facet-świnia szuka bomby pod autem, jego żona najwyraźniej czeka w napięciu w oknie, jest zawiedziona, gdy tamten rusza. i pojąłem, że już jestem po jego, znaczy się filmu, stronie. no i potem ten śnieg padający na poobijane ręce. wiadomo, to nie wszystko, ten film oferuje dużo więcej, ale ja tu z jestem z komciem, nie z epifanią. reżyser jest pod stałą obserwacją.
btw. świetny blog

Komentarz - autor: limbus




Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s



%d blogerów lubi to: