Greckichorzaczynaspiewac's Blog


Un prophete, reż. J. Audiard, 2009, Francja/Włochy
Kwiecień 20, 2010, 9:31 pm
Filed under: Uncategorized

Ten film na pewno nie przeszedł bez echa we Francji. Zgarnął 9 Cezarów. W sumie dopiero teraz, przy okazji ściągnięcia plakatu zauważyłam nagrody w Cannes i złotego chłopca. Świetny wynik.  Jak będzie w Polsce? Mam nadzieje, że dystrybuująca go Syrena równie dobrze rozdmucha go przynajmniej jak Fish Tank,  który w pewnym momencie prawie wyskakiwał mi z lodówki. Gdy zobaczycie w kinie, że grają Proroka – idźcie jak w dym. Oto czekają pasjonujące ponad dwie godziny z esencją wszystkiego co najlepsze w gatunku kina penitencjarnego.

To, że więzienie zmienia ludzi, ale także – paradoksalnie można powiedzieć daje im szansę przekona się 19-letni muzułmanin – Malik. Tak jak bohater naszej polskiej Symetrii trafia do więzienia na 6 lat. Za niewinność. Jednak splot wewnętrznych sytuacji sprawia, że szybko ją traci. Nieoficjalna władza – gang Korsykanów zleca mu zabójstwo nowo przybyłego, niewygodnego więźnia. Jest to oczywiście propozycja nie do odrzucenia: albo Malik wykona ją i będzie miał zapełnioną ochronę, albo… Wiemy z innych filmów, co czeka więźniów, których ustanawia się kozłami ofiarnymi.

Malik, choć działa wbrew sobie przechodzi zbrodnicze szkolenie i wykonuje zlecenie. Od tej pory, po malutku zaczyna się wspinać po szczebelkach wewnątrzwięziennej mafii, której macki sięgają daleko poza mury zakładu. Bedąc otwartym, pokornym i pracowitym Malik zyskuje uznanie szefa Lucianiego, który zaczyna powierzać chłopcu coraz to poważniejsze zadania, z których ten zaczyna wyciągać co raz więcej nauki dla samego siebie…

Jak nie oszaleć w miejscu, w którym ludzie mówią jedno, a za chwile robią drugie. Albo z przymilnych tonów przeżucają się na podstawienie noża pod gardlo? Naszemu bohaterowi jakoś się udaje. Zgłębiając zasady więziennego know – how buduje swój system. Toczy się to powoli, to nie jest film typu 5 sklejek na sekundę, choć montaż, nie powiem jest zauważalny i to w miły sposób. Dużo tu portretów, analizy twarzy i spojrzeń. Pojawia się też element metafizyczny, ale równie dobrze mogłoby go nie być.  Ten film jest o tu i teraz, o przetrwaniu każdego dnia. Oczywiście nie da się uciec od kwestii muzułmanizmu, który jest we Francji palącym problemem – został on zręcznie wmanewrowany w scenariusz, kto wie może jest to i prorocza wizja…

Podobno nad scenariuszem pracowało przez kilka lat czterech wybitnych scenarzystów. Opłacało się. Historia skonstruowana jest z niesłychaną precyzją, wręcz modelowo. Nie jest obliczona na tanie chwyty, bo akcja jest tam prowadzona europejskim sznytem – emocjonalne amplitudy nie będą szargać waszego zdrowia, ale to nie oznacza, że tego filmu się nie przeżywa. Przeżywa się i to bardzo. Może w inny sposób, niż w Skazanych na Shawshank kiedy dławiło mnie w gardle gdy Andy Dufrense puszczał więźniom Madame Butterfly a potem pokazał wszystkim środkowy palec zza plakatu Rity Hayword.  Każda kolejna postać, która zostaje nam przedstawiona na ekranie przez reżysera napisem z imieniem wprowadza do gry kolejny element niepokoju ale i krwisty wątek. Co najciekawsze, jak to zauważył recenzent z Kina – to wszystko jakoś płynie, a naszemu bohaterowi włos z głowy nie spada, mimo że poobijanego zobaczymy go nie raz.  No i kreacja tego amatora jest szalenie fascynująca i deklasuje wielu zawodowców.

Świetna rozrywka na najwyższym poziomie. Oby co roku taki Prorok.

Advertisements

Dodaj komentarz so far
Dodaj komentarz



Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s



%d blogerów lubi to: