Greckichorzaczynaspiewac's Blog


Herb and Dorothy, reż. M. Sasaki, 2008, USA

Herb i Dorothy Vogelowie to małżeństwo z czterdziestokilkuletnim stażem. Mieszkają w ciasnym mieszkaniu na Manhattanie. Ich mieszkanie jest o tyle niezwykłe, że mieści w sobie jedną z najbogatszych kolekcji współczesnej sztuki minimalistycznej i konceptualnej. Na kilkudziesięciu metrach kwadratowych ale bardziej około czterdziestu niż osiemdziesięciu Vogelowie zgromadzili 4782 eksponatów sztuki – kolekcję, którą chciały kupić największe galerie i muzea, a której oni nigdy nie chcieli sprzedać.

Herb i Dorothy całe swoje życie poświęcili sztuce. Odkąd się poznali, konsekwentnie i co miesiąc skupowali rysunki, rzeźby, instalacje, szkice, etc.  Żeby nie było – nie byli milionerami – Herb pracował na poczcie a Dorohty w bibliotece. Kiedy z jednej pensji zrobili już stosowne opłaty, drugą poświęcali na nabycie współczesnych sobie artystów. Przez lata wyrobili sobie markę ultra – zajawkowiczów, z wielką intuicja i smakiem. Ze swoistym kodeksem: kupujemy rzeczy, które będziemy w stanie przewieźć metrem i wstawić do naszego mieszkania plus przenigdy ich nie sprzedamy.

Ten film, to historia o wielkiej pasji. O sprowadzeniu swojego życia do jednego mianownika. W sposób przyjacielski i otwarty, bez cienia fanatyzmu. Rozczulają widoki, kiedy Ci wiekowi już ludzie chodzą po galeriach ciągle trzymając się za ręce. Do tego są absolutnie normalni, szczerzy i szlachetni. Wyobraźcie sobie – niektóre z dzieł, które trzymają na aukcji osiągnęłyby horrendalne kwoty. Mogliby mieć wielką rezydencję i specjalne magazyny na swoją kolekcję. Jednak nie – oni woleli trzymać ją w absolutnym komplecie, pozawijać w ręczniki (żeby niektóre obrazy nie niszczały), pochować pod łożko, do teczek – aby tylko mieć świadomość, że to jest i że można po to sięgnąć w każdej chwili. Pieniądze nie miały dla nich żadnego znaczenia.

Pewnego dnia do ich legendarnego mieszkania zajrzał kurator z muzeum sztuki nowoczesnej. Zatrwożył go widok tych tysięcy eksponatów ściśniętych wręcz upchanych (ale zawsze z należytym szacunkiem) w bliskiej obecności akwarium. Co jeśli ono kiedyś pęknie? Wilgoć zje pokolenia nowojorskiej twórczości. Co jeżeli w budynku wybuchnie pożar? Herb i Dorothy otrzymali propozycje przekazania swojej kolekcji do muzeum, ażeby mogła spoczywać w odpowiednich warunkach i cieszyć oko innych. Tym razem się zgodzili – mieli sentyment do tego miejsca plus bardzo podobała im się idea wolnego dostępu – bez biletów, każdy mógł obcować ze sztuką współczesną. Rozpoczął sie dłuuuugi proces przeprowadzki – obliczona na kilka dni – przeszła w tygodnie. Okazało się, że tego co pomieściło mieszkanie Vogelów nie było w stanie pomieścić muzeum. 1000 egzemplarzy zostało w Nowym Yorku, pozostałe zostaną podzielone między muzea stanowe w programie 50×50.

Świetna historia o świetnych ludziach w artystycznych oparach. 5+

Reklamy

2 Komentarze so far
Dodaj komentarz

po co oddawali do muzeum skoro mogli spalić?

Komentarz - autor: jasiensky

w sumie racja. taki stuff…

Komentarz - autor: greckichorzaczynaspiewac




Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s



%d blogerów lubi to: