Greckichorzaczynaspiewac's Blog


Wiarołomni, reż. L.Ullmann, 2000, Finlandia/Niemcy/Norwegia/Szwecja/Włochy
Styczeń 13, 2010, 6:00 pm
Filed under: Uncategorized

Kinematografia co do zagadnienia zdrady nie pozostawia żadnych złudzeń. Zawsze kończy się dramatem a i wybudowanie na jej bazie nowego szczęśliwego związku wydaje się być niemożliwym. Do tego, jak to często bywa to, co rozpoczyna się w łóżku i w łóżku się kończy, a mężczyzna skruszony wraca do swojej żony i nie w myśl mu rozbijanie rodziny.

W „Wiarołomnych” sytuacja przedstawia się tak. Marianne żyje w udanym związku z Marcusem. Dobrze im się powodzi, obydwoje realizują się w swoich twórczych zajęciach – ona jest aktorką, on kompozytorem. W łóżku także nie mają na co narzekać – Marcus potrafi sprawić Marianne taką rozkosz, że ta niemal traci świadomość. Obydwoje przyjaźnią się z Davidem, reżyserem filmowym. Więc kiedy ten podczas spotkania z Marianne zapytuje ją, czy poszłaby z nim do łóżka oczywistym wydaje się, że Marianne odmówi. Jednak mimo faktycznej odmowy ziarno niepewności zostało zasiane. Podczas rozmyślań Marianne zdaje sobie sprawę, iż jedyne czego obecnie najbardziej pragnie, to właśnie romans z Davidem. Los jej sprzyja, gdyż właśnie wyjeżdza na miesięczne stypendium aktorskie, na które postanawia ściągnąć kochanka. Informując męża o obecności ich przyjaciela w Paryżu Marianne zaczyna dość jawnie prowokować Marcusa pytaniami: „co by było gdyby ona i David…”. Mąż jest jednak spokojny: jedź, między wami nigdy do niczego by nie doszło. No więc zaczyna się paryski miesiąc pełen namiętności, który jest kontunowany po powrocie do domu. I wszystko byłoby wspaniale i cudownie, gdyby pewnego dnia do garsoniery Davida nie zapukał świadomy całego romansu Marcus. Rozpoczyna się wspomniane w cytacie otwierającym film „piekło rozwodu”…

Klasyczny dramat. Może nieco przerysowany, ale że jego scenarzystą był sam Ingmar Bergman można tym tłumaczyć pewną teatralność tego filmu. Oczywiście aktorstwo i reżyseria są bez zarzutu. Hipnotyzująca jest postać głównej bohaterki, która tak radośnie i naturalnie podchodzi na początku do tej bez wątpienia złej moralnie „łaski” romansu, która na nią spłynęła. Wiadomo też, że jest to film, którego główną osią jest historia, więc jakby nie zwraca się uwagi na aspekty artystyczne, bo przecież nie o to tu chodzi. Do tego historia jest tutaj dwupłaszczyznowa, bo opowieść o Marianne to scenariusz starego reżysera, który powraca do wydarzeń z przeszłości…

Klasyczne, solidne, ciężkie ale także bardzo mądre kino: co tak naprawdę można nazwać zdradą, jak daleko sięga wybaczenie, kto jest największą ofiarą naszych poczynań: nasi bliscy, czy może my sami. Ja nie mam wątpliwości.

5.

Advertisements

Dodaj komentarz so far
Dodaj komentarz



Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s



%d blogerów lubi to: