Greckichorzaczynaspiewac's Blog


The Ramen Girl, reż. R. A. Ackerman, 2008, USA
Sierpień 22, 2009, 2:47 pm
Filed under: Uncategorized | Tagi: , ,

Dobra zupa dobra na wszystko. Wiem o tym ja, wie o tym Ela, wie o tym Małgosia, wie o tym CNE i Maciek i cała reszta którzy przemierzają obskurne stoiska stadionowe aby zaznać wietnamskiego przysmaku, który ramenjak mówi Małgosia – potrafi ukoić duszę, a świat po nim wydaje sie być lepszy. Bo umówmy się – dobra zupa to balsam dla strudzonego człowieka w plątaninie problemów codziennego świata.

Abby problemów nie brakuje. Bidulka przyjechała rozkosznie do Tokyo, do swojego chłopaka a ten, miast cieszyć sie narzeczoną na obczyźnie zostawia ją brutalnie samą w japońskiej stolicy. Załamana dziewczyna spogląda przez okno i nagle palec boski  w postaci podmuchu wiatru otwiera przed nią drzwi do baru, w którym sprzedaje się zupę Ramen. Abby wie, że tylko tam będzie w stanie zaznać spokoju.  Z determinacją potężną niczym japoński przemysł porno postanawia poznać wszelkie tajniki sporządzania osławionej japońskiej zupy. Nie będzie łatwo! Blondynka przejdzie nie jedną walkę z zacietrzewionym właścicielem przybytku, który popija zbyt duże ilości bursztynowego alkoholu.  Bo nie wystarczy opanować technikę, aby zupa zyskała smak.  Głównym składnikiem ramen, jest serce…

Proszę Państwa. Nie pchajmy się do kuchni, jak nie umiemy gotować. Nie pchajmy się do robienia filmów, jeżeli nie mamy pojęcia o ich kręceniu. Ten film mógłby być genialnym pastiszem filmów o gotowaniu,  o przełamywaniu barier, o pokonywaniu własnych słabości i wielu innych uniwersalnych prawd. Niestety jest to zrobiony na poważnie film, w którym usłyszymy zdania typu: Mistrzu, spróbujesz mojego rosołu? (wypowiadane z pietyzmem i łzami w oczach). Albo będziemy obserwować zmysłowe momenty z trzech planów nalewania wcześniej wspomnianego rosołu do miski… Ostrzegam przed Brittany Murphy – Bóg mi świadkiem – mam słabość do dziewczyny.  Urzeka mnie jej styl grania przećpanej neurotycznej kobietki z łamiącym się i zachrypniętym głosem. Po tym filmie, mam ochotę pobiec na Halę Mirowską, wykupić wszystkie Maliny i wysłać je Brittany za ocean. Abstrahuje od tego, że w zasadzie przez pierwsze 30 minut głównie zastanawiałam się, czy to ona, czy to może jednak nie ona. Z tą chudością jakoś jej mniej do twarzy.

Co mnie podkusiło, by ściągnąć a potem obejrzeć ten film? Nie wiem, może ten ramen, może to że za kilka tygodni sami będziemy kosztować tej zupy w oryginale, może dla tego że filmy o jedzeniu bywają fajne (zobaczcie kompletnie nieznane Przepiórki w płatkach róży).  W sumie nie żałuję, że doszło do projekcji – ubawiłam się świetnie, bo takiej żenady na ekranie nie widziałąm już bardzo bardzo długo.

Reklamy

Dodaj komentarz so far
Dodaj komentarz



Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s



%d blogerów lubi to: