Greckichorzaczynaspiewac's Blog


Antychryst, reż. L. von Trier, 2008, Dania/Francja/Niemcy/Polska/Szwecja/Włochy
Czerwiec 8, 2009, 4:38 pm
Filed under: ze movies | Tagi: ,

Bardzo czekałam na ten film.  Obserwowałam newsy, ktore intensywnie informowały o castingu, obsadzie,  rozpoczeciu zdjec, za chwile o ich koncu, potem o efektach specjalnych prosto z polski. Czasami mialam wrazenie, ze ten film powstal w zaledwie pol roku… Choc tworca juz dawno zapowiedzial, ze tym razem antychrystszykuje nam horror… No wiec jak tylko nadarzyla sie okazja, to poszlam do kina, sama, na ten horror… I co zobaczylam?

Para traci dziecko.  Z traumą najgorzej radzi sobie ona. On – uznany psycholog usiłuje jej pomóc wyjść z depresji.  Zaczynając terapię natrafia na tłumione lęki, które doprowadzają ich do domku schowanego głęboko w lesie… Historie dostajemy, jak to u Larsa bywa, w kilku rozdziałąch, które zaczyna przepięknie sfilmowany prolog, który wprowadza nas w historię bez słów za to piękną muzyką i perfekcyjnymi zdjęciami.

A potem jest już tylko gorzej, bowiem dostajemy przedumaną mieszanke thrillero-psychologiczną. Jest kurde żle. Lars ma przerosniete ego. O tym sie plotkowalo na salonach. I o ile w poprzednich filmach, jakoś ona nie uderzała tak bardzo, tak tutaj…  Wszystko wydaje się być takie pompatyczne i przerysowane. Momentami jest wręcz komicznie. W zasadzie od połowy filmu wszystko zmienia się w jakąś taką żałosną groteskę. Nie trafia do mnie teza, że antychrystem jest przyroda, nie trafiają do mnie dyskusje nad rozpatrywaniem filmu w kontekście tłumionej kobiecej seksualności… Dla mnie ten film to bełkot, który sili się na traktat o depresji, ale serwuje coś wręcz śmiesznego…

Myślałam nawet, że to żart, że to takie „oczko puszczone przez reżysera w stronę widza.” Niestety zamieszczona na końcu dedykacja dla Andrieja Tarkovsky’ego rozwiała moje wszelkie wątpliwości.

Najmocniejszą stroną tego filmu są zdjęcia. Wizualnie ten film, to najlepsze dzieło w dorobu Larsa. Przyroda jak z koszmarnych marzeń sennych. Zmieniająca się, wysmakowana stylistyka zdjęć od wpomnianych czarno-białych w prologu po niepokojące ujęcia nocnego lasu.  Dla nich warto było wysiedzieć w kinie te półtorej godziny…

No to teraz powiedzmy tak. Ja sobie obejrze pewnie jeszcze raz ten film za jakiś czas, ale i tak będę czekać na coś, co wstrząśnie mną przynajmniej tak jak choćby „Przełamując fale”.

Daję 3. Przez wzgląd na starą sympatię i realizację.

Advertisements

Dodaj komentarz so far
Dodaj komentarz



Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s



%d blogerów lubi to: