Greckichorzaczynaspiewac's Blog


What just happened, reż. B. Levinson, 2008,USA
Kwiecień 7, 2009, 9:35 pm
Filed under: ze movies | Tagi: , , , , , , ,

Uwielbiam filmy o robieniu filmów. Ostatnio obejrzałam ich całkiem sporo. Był genialny 8,5 Felliniego, były arcyśmieszne „Jaja w tropikach”, był absolutnie genialny paradokument „Incydent nad Loch Ness” z Herzogiem w roli głównej i na koniec „Lost in La Mancha” o pechowej produkcji Terry’ego Gilliama. Więc gdy zobaczyłam, że kolejnyvo-jest meta-film wchodzi do kin, stanęłam w przedbiegach, a w zasadzie w przedpremierach :)…

Art Livinson jest producentem filmowym. Jednym z 30 najbardziej wpływowych w branży. Poznajemy go w nienajłatwiejszym dla niego momencie, bo: najnowszy film zapowiada sie być totalną klapą, a reżyser nie chce się zgodzić na zmiany, była żona zdaje się mieć nowego kochanka, córka ma jakiś tajemniczy problem, a Bruce Willis przytył i nie chce zgolić brody, z którą zdjęcia nie mają szans się zacząć…  W filmie śledzimy kolejne 7 dni z życia producenta, którego gra Robert de Niro.

No i co… Film się skończył, a ja ani uhahana, ani wzburzona, ani zachwycona, ani żadna. Po pierwsze – ani to komedia, ani dramat, ot jakiś taki lekki obyczaj.  Świat filmowy, jakiś taki bez emocji, a jeżeli już są to jakoś tak głupio przerysowane.  Zastanawiam się, na ile tam obrazu prawdziwego hollywoodzkiego biznesu – no jest trochę, ale nie jest to nic odkrywczego i szokującego.  Wątek romantyczny dla mnie absolutnie zbędny.

Podoba mi się natomiast Robert de Niro. Fajnie wygląda – w końcu nie jest wspomnieniem własnej – ciągle tej samej –  filmowej przeszłości.  Gra delikatnie i nie nadużywa środków, które troche przez lata się już wytarły.

Film powiela branżowe stereotypy – szefowie wytwórni są bezwzględni, producenci to debile którzy dają tylko kasę, reżyserzy to bezkompromisowi ekscentrycy na ciągłym haju a aktorzy to rozpieszczone primadonny… Choć przyznam, że jedyną rzeczą, która mnie na prawdę rozbawiła to wątek reżysera z problemem uzależnienieniowym właśnie. No i może pojawienie się Bartona Finka w pierwszych minutach filmu 🙂

Taki sobie to film.  Raz widziane, zapomniane.  3 i nie ma szans na jakąkolwiek poprawkę 😉 Teraz dla równowagi trzeba jakiegoś europejczyka zobaczyć…

Reklamy

Dodaj komentarz so far
Dodaj komentarz



Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s



%d blogerów lubi to: