Greckichorzaczynaspiewac's Blog


Dziewczyna z tatuażem, reż. D. Fincher, 2011, Niemcy/ Szwecja/USA/Wlk. Brytania
Styczeń 27, 2012, 12:37 am
Filed under: Uncategorized

Bardzo mi się podobało. Dużo bardziej niż szwedzka ekranizacja, która pobiegła a skróty, za dużo wycięła i nawet jeżeli nadrabiała nieco mniej hollywoodzkim klimatem, to jednak przegrała. Fajnie skompresowali tę historię, a wycinki i zmiany oryginały obyły się bez strat dla fabuły. Świetna Salander, bardzo sexy. Co do Daniela Craiga, no jak zwykle się nie popisał, ale to i tak nie o niego chodziło w tym filmie, a moim zdaniem leżał dużo bardziej niż tej odstręczający typ z pierwszej ekranizacji. Film dla mnie trochę niespójny stylistycznie. Kompletnie nie rozumiem efektownej czołowki, która zapowiada, sama nie wiem co. Emo – cyber – thriller? A potem to taki miszung – trochę tak, trochę tak. Finczer dobrze odrobił pracę domową, ale byłoby super, gdyby zrobił coś mrocznego bazując na scenariuszu oryginalnym. Bo wtedy dopiero może rozwinąć skrzydła.  Mam nadzieję, że nie będzie części drugiej. A jeżeli już, to dostanie ją do zrobienia ktoś inny.

 

http://www.youtube.com/watch?v=DmeAy2lRiV4



01.01 – 15.01
Styczeń 15, 2012, 12:04 am
Filed under: Uncategorized

We need to talk about Kevin, reż. L. Ramsey, 2011, UK

Tak, podobał mi się bardzo choć jest ciężki i nieprzyjemny w odbiorze. Konstrukcja filmu jest szalenie męcząca, retrospekcje przemieszane z obrazem życia osoby, która je przegrała tworzą parcie na poznanie „co się do cholery wydarzyło” porównywalnego do tego na pęcherz przy ostrym zapaleniu cewki moczowej. Tilda wspaniała jak zwykle, niezwykle łatwo przychodzą jej radykalne przeobrażenia w trakcie. Rozrywką bym tego nie nazwała, ale fajnie się toto ogląda. Taka fajniej nakręcona i bardziej spsychologizowana wersja „Synalka”.

 

 

The Another Earth, reż. M. Cahill, 2011, USA

Skromny, poruszający, klimatyczny  film o winie i odkupieniu ze szczyptą filozofii wszechświata. Podobał mi się, a zwłaszcza to że główna bohaterka, atrakcyjna nie tylko intelektualnie blondynka przez większość filmu chodzi w czarnym chomoncie z kapturem na głowie, w którym wyjątkowo jej do twarzy. Trochę mnie zaniepokoił, bo mnie generalnie niepokoi myślenie o wszechświecie.

 

Tuesday After Christmas, reż. R. Muntean, 2011, Rumunia

No nie wiem. Chyba się starzeje, bo przestały mnie kręcić filmy w których nie dzieję się absolutnie nic.  Nie poczułam go, nie wychwyciłam napięcia wynikającego z relacji  pomiędzy bohaterami. Mam poczucie straty czasu. Ale może się nie znam, bo filmweb.pl umieścił film w pierwszej piątce najlepszych z 2011 roku.

 

 

 



Styczeń 14, 2012, 11:40 pm
Filed under: Uncategorized



Zęby, reż. M. Lichtenstein, 2007, USA
Grudzień 30, 2011, 1:23 am
Filed under: Uncategorized

Jeżeli by wierzyć własnym odczuciom – jest to całkiem udana groteska tematu dojrzewania i odkrywania kobiecości.  Film jest dość przerysowany i momentami kiczowaty, alegorie zbyt dosłowne, a bohaterowie dość przewidywalni. Bardziej w nim do śmiechu niż do strachu.  Wypowiedzi krytyczne odnajdują w obrazie udany kupaż kina feministycznego spod znaku Tartantino  i gore. To prawda.  Ogląda się „Teeth”  z ciekawością i płynnie. A cała fabuła istotnie budzi salwy śmiechu i swoją naiwnością skłania do głośnych komentarzy. Nie wiem jakim cudem, ale „Zęby” dorobiły się zwycięstwa w Sundance. Aż chyba sprawdzę rocznik. Kuriozum, ale fajne.



Before sunrise, reż. R. Linklater, Austria/Szwajcaria/USA, 1995
Sierpień 2, 2011, 8:28 pm
Filed under: Uncategorized

„Między słowami” tyle tylko że są w tym samym wieku, stanu wolnego i pięknie potrafią rozmawiać.  Wiedeń.  Historia, o przeżyciu której marzy każdy z nas. Cudo!



Poetry, reż. Chang – Dong Lee, 2010, Korea Płd.
Lipiec 27, 2011, 9:43 pm
Filed under: Uncategorized

Istotnie poetycki, ale bez krztyny grafomaństwa.  Rozdzierający manifest ludzkiej skromności, empatii i pokory wobec ciężkiego losu.



Melancholia, reż. L. von Trier, 2011
Maj 26, 2011, 10:42 pm
Filed under: Uncategorized

Lars jest sprytny. Pomyślcie sobie, gdyby po całym „skandalu” w Cannes zgarnął Złotą Palmę jak wielce podniosłoby to rangę „Melancholii”. Palmy jednak nie zdobył, zawsze można więc zwalić na aferę.  Dla jednego z najbardziej egotycznych reżyserów strategia jak znalazł, chociaż oczywiście tylko sam Lars wie o co mu chodziło. Jakby nie było Persona Non Grata 2011 trafiła nawet na łamy pudelka, a o „Melancholii” usłyszał nawet Kowalski spod spożywczaka.

Lars lubi się wygłupiać, ale firmy robi na serio. Byłam dzisiaj na „Magnolii”. Więc chwilę o wrażeniach, bo fabuły nie ma co streszczać, jeżeli istnieje domniemanie, że jednak większość o filmie słyszała.

Lars zrobił film, który jakby wymyka się wszelkim zaszeregowaniom gatunkowym. To jakby the best of z dotychczasowej jego twórczości, środków formalnych, ulubionych motywów, obsesji  i dziedzictwa Dogmy. Gatunkowo ciężko to zaszeregować, bo Lars żongluje konwencjami zręcznie i z wyczuciem.  Film jest szalenie bogaty psychologicznie, zawiły i niejednoznaczny.  Cały Lars.

Doskonałe role, wyraziste postacie, wykwintne zdjęcia (niemal wszystkie przy naturalnym świetle – uczta!) i naprawdę świetne efekty specjalne. Jest trochę pewnej dosłowności, nie mogłoby jej chyba zabraknąć. Na szczęście tym razem zwierzęta nie mówiły. Biorąc pod uwagę poprzedni dorobek von Triera „Melancholia” plasuje się niezwykle wysoko.  To jakby najbardziej film „dla ludzi” mimo, iż zapewne bardzo osobity. Niech sobie Lars gada co chce i niech nie przeprasza. Tylko robi następne filmy, na które poprawny umysł na pewno by nie wpadł.




Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.